biegampolodzi.pl TEAM

Mirëmëngjes Limanowa, czyli II Półmaraton Forrest

1305 Kasia:

Mariusz prowadzi, a ja leniwie przyglądam się górom i bajecznym widokom za oknem. Jestem skupiona, bo właśnie dotarło do mnie, że dziś mam do przebiegnięcia 21 km po górach. A przecież mój najdłuższy górski dystans to zaledwie 7 km!!!

Opublikowano w:

Debiut Przemka na XXXI Łowickim Półmaratonie Jesieni

1259 23 września-na ten dzień przypadł mój debiut półmaratoński.Przez ostatni okres czasu,czyli około 2 miesięcy przygotowywałem się aby przebiec ten dystans cały i zdrowy :) Łowicz przywitał biegaczy bardzo mocnym wiatrem i panującym zimnem.Spotkałem przed startem wielu znajomych zawodników z Łodzi i okolic.Godzinę przed startem przebrałem się i rozpocząłem rozgrzewkę.Wyszło słoneczko i trochę się ociepliło.

Opublikowano w:

Monika Pieczora prosto z Rzymu

1250 Decyzję o uczestnictwie w rzymskim biegu podjęłam dosyć późno i trochę spontanicznie. Do Rzymu wybierałam się na zaproszenie znajomych, głównie w celach turystycznych. Z czystej ciekawości sprawdziłam, czy w tym czasie nie odbywają się tam żadne zawody. Tak się złożyło, że 16 września miała miejsce się kolejna edycja imprezy „Blood Runner”, biegu na 8 km, mającego za główne zadanie promowanie i namawianie do oddawania krwi. Startowali w nim więc dawcy, startowali zawodowcy, startowali i amatorzy.

Opublikowano w:

I Półmaraton Dwóch Mostów – relacja Marka Millera

1245 Jako jeden z ostatnich elementów przygotowań do Maratonu Warszawskiego, na dwa tygodnie przed kolejną Wielką Datą postanowiłem poczuć trochę adrenaliny i atmosfery biegowej. Na szybko przeszukałem kalendarz imprez biegowych i wypadło, że najbliższym geograficznie półmaratonem w bezpiecznym czasowym odstępie od maratonu będzie właśnie impreza w Płocku. O tym, że nie będzie to łatwy bieg przekonałem się już w chwili zapisów. Trzy tygodnie przed startem, a tu już brak miejsc.

Opublikowano w:

Pirenejski patent na Fabrykanta czyli jak poprawić życiówkę o 3 minuty

1214 Ledwo rozwiał się pył po Bitwie o Łódź, w której niemałych przewag w polu udało mi się szczęśliwie dokonać, a wnet z wiernym rumakiem podążaliśmy gościńcem na południowy zachód naszego starego lądu. Moja ukochana białogłowa oczekiwała mnie już w starym francuskim grodzie Montpellier, skąd udaliśmy się na zasłużony wypoczynek nad morze, przez uczonych Śródziemnym zwanym.

Opublikowano w:
Subskrybuje zawartość