Sieradz biega w Beskid Ultra Trail

Udział w Beskid Ultra Trail miał być moim debiutem w biegach ultra rozgrywanych w górach. Od samego początku zakładałem, że wystartuje na dystansie 85km z sumą przewyższeń +4500m/-4500m limit czasowy wynoszący 20h wydawał mi się wystarczający by sobie poradzić z jak się później okazało ultra trudna trasą. Start i meta znajdował się na dolnej stacja wyciągu narciarskiego Dębowiec w Bielsko Białej. Startowaliśmy w piątek 27 września o godzinie 24 00. Temperatura kilka stopni powyżej zera, ale najważniejsze, że dzień wcześniej przestało padać po obfitych tygodniowych opadach. Już po pierwszym podbiegu(czytaj szybkim mars u) wiedziałem, że nie ma mowy o wbieganiu pod górę co najwyżej na płaskich odcinkach trasy i na zbiegach. Gdzieś około 2,5h po starcie zaczęły się problemy żołądkowe, które trwały około 1,5h utratę sporo czasu oraz pozycji(problemy znikły po wizycie w leśnej toalecie:) ). Dużym utrudnieniem w nocy było słabe światło z mojej czołówki, przez które musiałem być bardzo skoncentrowany na każdym kolejnym kroku oraz nie mogłem biec tak szybko jak chciałem i wielokrotnie tylko przez wielkie szczęście udało mi się uniknąć upadku.Dalsza część biegu to ciągłe wątpliwości czy biegnę dobrą trasą (organizator nas zapewniał, że wszystkie trasy będą wyraźnie i jednoznacznie oznakowane), brak oznaczeń trasy lub oznaczenia niejednoznaczne sprawiły, że dwukrotnie pobiegłem nie tą trasą co trzeba gdy się zorientowałem to musiałem wiele kilometrów nadłożyć. Jak się później dowiedziałem nawet dla osób z okolicy które znały te trasy dobrze, odnalezienie dobrej drogi nie było takie łatwe, a co dopiero dla osoby która była tutaj pierwszy raz. Przez problemy z oznakowaniem ominąłem ostatni jak się okazało punkt kontrolny przed metą i mimo że już do mety udało mi się pobiec po trasie biegu (głównie dzięki pomocy okolicznych mieszkańców) to na samej mecie okazało się , że nie będę klasyfikowany, bo ominąłem przedostatni punkt kontrolny.Nieoficjalnie udało mi się przybiec na 17 miejscu zamiast 85km wyszło mi około 94km czas 15h46min. Chociaż nie mam na to papieru to uważam się za zwycięzcę. Zwyciężyłem z samym sobą i nawet fatalne oznakowanie trasy, problemy z punktami odżywczymi oraz brak medali na mecie nie odbierze mi tych pięknych, trudnych momentów jak i emocji , których doświadczyłem przez cały wyścig. Widoki w nocy ze szczytów na Bielsko Białą prawie bezchmurne niebo, księżyc oraz w dolinie te światełka z czołówek - coś niesamowitego.

Pozdrawiam

Tomek Jasiewicz

GB Sieradz biega

Opublikowano w: