rossi - blog

Animator, trener, wujek, Pan, Piotrek …

5744 Animator, trener, wujek, Pan, Piotrek … na biegach dziecięcych przy 4 Łodzikim Biegu Mikołajów

Dawniej zdecydowanie byłem jednostką aspołeczną, unikająca jakiegokolwiek rozgłosu oraz wpływu na dalszą niż 10 metrów rzeczywistość. Z czasem się to zmieniało (o leczeniu fobii społecznej pisałem). Ewolucja sprawiła, że zdarzyło mi się mniej lub bardziej bezinteresownie w czymś pomóc lub przyłożyć rękę przy tworzeniu czegoś.

deja vu

„Co tu pisać, skoro nie ma o czym …” tak mogłyby brzmieć moje wpisy przez ostatni biegowy rok. Poza kilkoma incydentami na tym polu nie działo się nic. Realizowałem typowy BBL – biegałem bo lubię. Próbowałem wiele razy wrócić na obroty, ale zawsze po kilkunastu dniach odechciewało mi się wychodzić ze strefy komfortu.

Po miesiącach pisanej posuchy, ja kto Filip kiedyś mówił, „wpadłem na pomysł”. Analizując miniony weekend, zauważyłem pewną zależność. Będzie retrospekcja.

3Ł - Gdy emocje już opadły, jak po wielkiej bitwie kurz

5389 Jest już "po", Projekt 3Ł - Trójkołamacze skończony. Czy z sukcesem? Nie ja powinienem to oceniać (jestem przecież nieśmiały i „na pewno najskromniejszy”), ale chyba nie polegliśmy.

Moja pierwsza ściana

Moja pierwsza ściana oraz jak bieganiem leczyłem fobię społeczną.

Lekko odgrzewane danie Wam zaserwuję, ale przy okazji niedawnych stresów w teatrze wzięło mnie na wspominki. Odświeżę historyjkę moich początków na ścieżkach biegowych oraz leczenia fobii społecznej bieganiem. 

Urlop - tydzień „nicnierobienia” z bieganiem w tle

W tym roku przypadło nam pierwszy raz wyjechać na urlop bez Filipa, który cały lipiec pracował, a pierwsze 3 tygodnie sierpnia miał spędzić na obozie. Nasz urlop zaplanowaliśmy w trakcie jego obozu - lecimy na tydzień „nicnierobienia”, gdzie i kiedy: zdecydujemy w ostatniej chwili.

Subskrybuje zawartość