anka w - blog

O maratonie w Łodzi

4764 W sprawie maratonu w Łodzi – mój głos w dyskusji.
Tak się składa, że swoją przygodę z dystansem maratońskim rozpoczęłam na pierwszym Dozie.

Jazda po Fabrykancie.

4593 Brak wody. Reglamentacja. Upał. Słońce. Zgroza. Chyba pomyliłam biegi. Na linii startu byłam już o 15.00  pokibicować dzieciakom. Co prawda było ciepło, nawet bardzo ciepło, ale na każdym stanowisku sponsorskim w miasteczku biegowym częstowano wodą. Wypiłam tej wody trzy małe butelki.

Fabrykant - bardzo ładna trasa.

4582 Znana jest już trasa tegorocznego Fabrykanta. Trasa zwyczajowo już niepowielająca śladów poprzednich edycji. Ładna trasa. Tak ładna, że w tym roku postanowiłam przebiec ją na dokładnie, co do sekundy – w limicie. Plan jest taki, by biec regulaminowo dokładnie 90 minut. Na starcie ustawię się na samym końcu i aż do mety nie dam się nikomu wyprzedzić. Więc śmiało, kto się jeszcze nie zapisał na bieg z obawy, że być może będzie ostatni, to nie ma już takiej opcji.

   

 

BO - L0312

4578 To tak. L0321. Numer wniosku do tegorocznego Budżetu Obywatelskiego. Napiszę trochę o pomyśle i ogólnie tak w temacie. Sprawa jest długa i zawiła. Dlaczego piszę o tym na blogu w serwisie biegowym? Bo pomysł zrodził się podczas wybiegania. Dobra ściemniam. Zrodził się w innych okolicznościach, ale i tak napiszę.

O potrzebie amatorskiego biegania - tytuł w tym przypadku bez sensu.

Dawno temu, z siedem roków nazad, biegałam już rok. Miałam wszystko co w tamtych czasach trzeba było mieć kupione. Buty, czapeczkę, bidon i pulsometr z czasomierzem. Czasomierz pokazywał, ze biegam ok. 5min/km. Pulsometr – że stać mnie na więcej. I właśnie w tym radosnym, szczenięcym okresie biegowym – bach, w kolanie trach. Z całą siłą wodospadu, tak że nawet chodzić nie mogłam. Po roku biegania w mózgu sieczkę się ma taką, że koniecznie trzeba. Biegać, biegać i jeszcze raz biegać. Koniecznie cztery razy w tygodniu biegać.

Subskrybuje zawartość