Anka W - Pozdrowienia z Ul. Piotrkowskiej

1879

Co było do przewidzenia, nie sprawił mi ten bieg radości, jakieś endorfiny – bzdury, zupełnie nie wiem o co chodzi. Po kolei, skoro to się jeszcze nie zdarzyło, zacznę od końca.

Dekoracja: Całe życie mieszkam przy Piotrkowskiej – zawsze na biegach są takie tam, lokalne kategorie więc czekam. Dekoracja w kategorii specjalisty młodszego, starszego, mniej zasłużonego, bardziej zaangażowanego i tak dalej. A gdzie moja kategoria, taka zwyczajna – najdłużej pozostającej na trasie mieszkanki ul. Piotrkowskiej – zapomnieli, a może była, tak długo trwały te dekoracje i nie było po nich losowania, że zwyczajnie poszłam do domu, bo przecież mam blisko.

Meta: Czas 1,02h - trzy minuty lepiej niż w zeszłym roku, ale macie rację bieganiem tego jeszcze nazwać nie można. Co z tego że była woda na mecie - nie zabrakło jej tylko z tego powodu, że było zimno i padał deszcz i nikt się tą wodą nie musiał polewać.

10-9 km: Fajowo, jeszcze przed zakrętem z Lutomierskiej w Zachodnią, łudzę się że zobaczę Henia z Rysiem chociaż przez chwilę. Ale oni dawno już skręcili w Ogrodową i pewnie są już na mecie.

9-8 km: Najpierw z górki, a potem pod górkę. Na odwrót było by dużo wygodniej.

8-7 km: Tu sobie daruję opowieści, bo z tego odcinka pamiętam tylko nieustające pikanie pulsometru.

7-6 km: Wow, 700m biegu po ulicy Piotrkowskiej!!!

6-5 km: Doganiam Rysia i Henia, niestety tylko na chwilę.

5-4 km: O co chodzi, Izba Skarbowa, ZUS i POLICJA – tempo wzrasta mi do porównywalnego z Testem Coopera.

4-3 km: Tu na serio zaczynam ściganie. Po jednej i drugiej stronie ulicy ruiny – nie mam odwagi podnieść wzroku z dziur w ulicy i spojrzeć w puste oczodoły, pozabijanych dechami okien, nie wiadomo dlaczego, tylko oficyn kamienic.

3-2 km: Podróż sentymentalna, będzie niesmacznie, ale to tu, przed Bramą Fabryczną, Daniel Olbrychski w „Ziemi Obiecanej” kazał strzelać do Robotników, a ja przebiegam tą linię strzału, aż trzy razy. Może niepotrzebnie obejrzałam ten film przed biegiem, bo tak jakoś nie mogę złapać kontekstu, do dzisiejszego supermarketu i tego odpicowanego hotelu, dobrze że śmierdzące famuły się ostały, a i tego w przyszłym roku już nie będzie.

1-2 km: Takie tam pogaduchy, machanie do kibiców. Biegłam 13 minut – czyli musiałam  przyśpieszyć.

Jeśli dalej nie wiecie o co chodzi, to chodzi mi tylko o jedno żeby Bieg ul. Piotrkowską, wrócił na Piotrkowską (a będzie to po remoncie możliwe ) i niech będzie znowu będzie fajnym, lokalnym, związanym z tożsamością miejsca biegiem. Jestem prawie w 100% pewna, że większość ludzi, który właśnie czytają ten wpis, na Biegu ul. Piotrkowską, kilka lat temu zaczęli swoją przygodę z bieganiem.

 

Obecna formuła biegu, to też miła, miejska „dyszka”– ale to nie jest bieg ul. Piotrkowską. W przyszłym roku po remontach i renowacjach, po wykopaniu tunelu, postawieniu nowego przystanku na Mickiewicza, po odnowieniu „familaków” na Ogrodowej, zbudowaniu Dworca i trzech Stadionów – mógłby się po prostu nazywać LODZKREUJERUN.

Odpowiedzi

Portret użytkownika gulust

ło jezusicku !

ale mnie wystraszyłaś Aniu :) pomyślałem, że pomyliłem daty ...

gulust
Portret użytkownika gulust

popieram

a dla mnie prawdziwy BiegPiotrkowską to 4km po Pietrynie !

gulust