Akademia Maratonu - zawodnicy

Agnieszka 668 Błażejczyk - Przygodę z bieganiem zaczęłam całkowicie przypadkowo, a okazała się spełnieniem marzeń. Moje poranne bieganie z psem jest odskocznią od nieraz uciążliwych obowiązków, daje możliwość codziennego kontaktu z przyrodą, wysiłku i radości dostrzegania piękna, nawet w obłoconych ścieżkach, mokrych liściach, deszczu czy siarczystym mrozie. Biegam od dwóch lat i muszę wspomnieć, że ogromną zasługą w moich początkach było wsparcie rodziny, doświadczonej, choć dużo młodszej biegaczki – Moniki i grupy osób z biegampolodzi.pl - to ich rady, wspólne rozgrzewki i doping na mecie stanowiły dodatkową motywację. Moje dzieci ułożyły wierszyk - „sport - bieganie poleć mamie, a na nerwach grać przestanie”. Faktem jest, że muszę się pilnować, aby nie zanudzać towarzystwa swoją nieustającą euforią. Niektórzy uważają, że gdy już osiągnę w biegach to co jest w moim zasięgu, moja pasja się zakończy. Ja wiem, że to nie nastąpi i dlatego chcę jak najszybciej przebiec maraton, chcę udowodnić sobie, że dam radę, a niedowiarkom, że mój udział w zawodach stanowi jedynie uatrakcyjnienie pasji, prawdziwą satysfakcję i radość przynosi jednak poranna samotność w lesie i poczucie własnej silnej woli.

669 Dorota Ciółkowska - Swoją przygodę z bieganiem rozpoczęłam w 2009 roku, zaś w 2010 roku wzięłam po raz pierwszy udział w „Biegu Ulicą Piotrkowską”. Od tamtego czasu brałam udział w kilku biegach na 5 i 10 km. Maraton w nadchodzącym roku będzie najważniejszym sprawdzianem moich możliwości.
Bieganie stało się moją pasją, pomysłem na spędzanie wolnego czasu, lekarstwem na rutynę i codzienność. Jest to aktywność, która pozwala oczyścić umysł, a także rozwijać kondycję potrzebną mi do realizacji innej istotnej dla mnie pasji, jaką jest turystyka górska.

 

670 Jacek Remiasz - Dlaczego maraton? Lubię jakieś wyzwania. Pamiętam jak na rowerze przejechałem swój pierwszy maraton, było to w Szklarskiej Porębie. Jaka była radość z pokonania tych Gór,deszczu i błota. Przez trzy dni mój umysł był zajęty analizą tego wydarzenia. A teraz czas na Maraton biegowy !!! Nigdy nie biegałem,nigdy nie startowałem w zawodach biegowych. Wszystko się chyba zaczęło od Córki,która gdzieś tam trochę biegała np.Bieg Lata w Arturówku, byłem widziałem i myślałem o tym. Początek roku 2011 niezbyt dobrze dla mnie się ułożył,zwolniony z pracy,bezrobotny...,ale zawsze miałem Rower i zacząłem trochę biegać po lesie. Uwielbiam kontakt z naturą,las,spokój nie ma nikogo i tylko Ja i Mój oddech. Uczestniczyłem w Rowerowych Zawodach na Orientację bez większych sukcesów. W czerwcu na rowerze pojechałem do Częstochowy i z powrotem wszystko w ciągu jednego dnia 288km - to poczułem. W międzyczasie w wolnych chwilach trochę biegałem po lesie,aby oderwać od smętnej rzeczywistości i chociaż na chwilę zmienić swoje życie. Doszedłem do wniosku że bieganie to bardzo prosta forma ruchu,wystarczą trampki,majtki i koszulka i już się jest w innym Świecie. A więc kupiłem sobie prawdziwe buty do biegania założyłem je i już ich prawie nie zdejmuję-przesada! Zupełnie inaczej się w nich biega - fajnie. Zrobiło się chłodniej a więc bieganie zawładnęło moim życiem. Od trzech tygodni biegam systematycznie-3 razy w tygodniu,trudno jest mi utrzymać taką systematyczność ale bardzo dobrze się czuję. Wiem że nie mam sylwetki Rasowego biegacz - jestem za gruby,ale może stracę na wadze i będzie mi lżej. I oto przychodzi Maraton i Osobisty Pan Trener to dopiero jest motywacja !!!
 

671 Marek Miller - mam 31 lat i nie potrafię ustać w miejscu, mam zatem naturalne wręcz predyspozycje do biegania :) Na co dzień jestem miłośnikiem mediów i technologii, konsultantem, współpracownikiem największych organizacji prasowych w Polsce i nie tylko. Organizuje comiesięczne łódzkie spotkania branżowe Mediaszum / Mediafest. Kochający tata.
Do biegania podchodziłem trzykrotnie, za każdym razem znajdując jakiś powód by w samym maratonie jednak nie wystartować. Mój najdłuższy przebiegnięty dystans to 22 km około 2 lat temu. Istnieje kilka motywacji, które kierowały mną w chwili zgłaszania swojego udziału w Akademii: chcę zrzucić parę kilogramów (przeraziłem się gdy parę dni temu na wadze zobaczyłem dziewiątkę z przodu przy wzroście 174 cm), dążenie do osiągnięcia jednego z głównych celów, jakie już dawno wyznaczyłem w swoim życiu (bieganie maratonów) oraz chęć sprostania swoim słabościom. Tym razem osiągnięcie celu, czyli przebiegnięcie dystansu 42 km staje się jednocześnie zobowiązaniem wobec tych wszystkich, którzy starali się o przyjęcie do Akademii Maratonu oraz tych, którzy będą śledzić moje zmagania.