Akademia Maratonu

Przebiegłem Maraton, Pokonałem Maraton, Jestem Bohaterem Narodowego....

1303 Witam wszystkich moich Fanów i nie tylko :) 30 września 2012 - Do Warszawy przyjechaliśmy trochę za późno no bo jak to Prezes – gadka szmatka, kawka i dalej gadka. Godzina 8:30 parkujemy przy palmie i jest Warszawa ale duże miasto. Do stadionu trzeba kawałek dojść próbujemy wsiąść do autobusu MZK ale jest on pełen maratończyków i lipa. Godzina 8 45 przebieram się pomaga mi mój Syn który przypina mi numer startowy, zakłada chipa do buta a ja przegryzam banana, łyk wody i już jestem gotowy do startu.

Opublikowano w:

Akademia Maratonu: Święta, święta i po maratonie!...

 

905 Emocji związanych z tym wydarzeniem nie sposób opisać… Towarzyszyły na długo przed, choć wyobrażenie o nim miałam mgliste jak pogoda w Tym Dniu… Towarzyszyły na krótko przed – i to był stres niesamowity, ból brzucha jak przed maturą i poczucie, że mogę nie dać sobie rady… Emocje towarzyszą mi wciąż - teraz, gdy ochłonęłam, nadal czuję wpływ tego dnia: poczucie spełnienia marzenia, ogromną radość i ulgę, że pierwsze koty za płoty. Co dalej? Nabieram apetytu na kolejny maraton . 

Opublikowano w:

Akademia Maratonu: Moje wspomnienia po maratonie ...

902 Rozpoczęłam bieg ogromnie zdenerwowana, zastanawiałam się czy nie zawodzę decydując się na bieg z grupą na 4:30, czy nie powinnam spróbować szybciej. Strach przed kontuzją i wizja, że w ogóle nie uda mi się dobiec – zwyciężył, zdążyłam jeszcze na starcie krzyknąć do koleżanki – „wymyśl, co powiemy uczniom jak nie dobiegnę!”. Przecież kibicowali na 8 i 33 km, a ja wiedziałam, że do tego miejsca muszę dobiec.

Opublikowano w:

Akademia Maratonu: Zostałem Pokonany przez Maraton.

899 Prezentujemy kolejną relację zawodnika Akademii Maratonu, który w minioną niedzielę podjął wyzwanie jakim było ukończenie Łódź Maraton – Dbam o zdrowie. Swoimi wrażeniami postanowił się podzielić Jacek: „Od 24 km biegłem ostatni - jakoś człapałem, na 37 km wyłączyli mi dopływ Prądu a pozostała mi jeszcze niecała godzina. W moim 52 letnim życiu nikt mnie jeszcze tak nie sponiewierał jak kolega Maraton. Dlaczego zrezygnowałem?

Opublikowano w:

Akademia Maratonu: S-s-s-s-somebody stop me! czyli relacja Marka Millera

883 To już za mną. Mój pierwszy, wielki maraton. Jak dotąd wyczyn poza moim zasięgiem. Niedoścignione marzenie. Wreszcie w zasięgu wzroku (przysięgam, że żaden medal nie ma dla mnie takiego znaczenia jak właśnie ten, dzisiejszy). Czuję się dzisiaj naprawdę spełniony. Pracowałem na to uczucie, ale jak słusznie zauważył ktoś w komentarzach pod jednym z moich poprzednich wpisów, to nie było długie przygotowanie. Bo jak inaczej nazwać 4,5 miesiąca biegania praktycznie od zera?

Opublikowano w:
Subskrybuje zawartość